Czy naprawdę masz pecha do mężczyzn?
Zapewne nieraz zadawałaś sobie to pytanie po nieudanym związku. Być może pomyślałaś wtedy: „Mam pecha do mężczyzn”. Za każdym razem, gdy wchodzisz w relację romantyczną, myślisz, że tym razem będzie inaczej. Po kilku miesiącach lub latach okazuje się, że to znowu nie ten partner. Znowu pojawiają się te same zachowania, które Cię ranią. Być może zastanawiasz się, czy to z Tobą jest coś nie tak albo czy masz zbyt wygórowane oczekiwania. Przecież każdy chce mieć świetnego partnera, udany związek i szczęśliwe życie. Tymczasem rzeczywistość okazuje się brutalna. Relacja nie układa się tak, jak chcesz, a Ty czujesz się z tym sama.
A gdybym powiedziała Ci, że nie jest to wyłącznie kwestia pecha ani tego, że jesteś skazana na niepowodzenie w relacjach? Nie oznacza to również, że wszyscy mężczyźni są tacy sami. A może kieruje Tobą coś, o czym jeszcze nie masz pojęcia? Coś głęboko zakorzenionego, do czego na ten moment nie masz dostępu?
Na Twoje wybory mogą wpływać nieuświadomione wzorce i przekonania, które kształtowały się na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Możesz nie zdawać sobie sprawy z ich istnienia, a mimo to mogą decydować o tym, czego oczekujesz od relacji, jakie zachowania uznajesz za normalne i na co się godzisz.
Pewnie zaraz pomyślisz: „Przecież nikt świadomie nie wybiera dla siebie czegoś, co będzie go krzywdzić. Dlaczego miałabym to robić?”.
Wiem. Też byłam w tym miejscu. Kiedy ktoś powiedział mi, że działam według nieświadomego wzorca, kazałam tej osobie puknąć się w czoło. Naprawdę. Przecież nie wybierałam świadomie mężczyzn, przy których cierpiałam.
Nadszedł jednak moment, w którym było bardzo źle. Zakończył się mój najgorszy związek, a ja wyszłam z niego psychicznie złamana. To właśnie wtedy powiedziałam sobie:
„DOŚĆ. Koniec z takim traktowaniem mnie”.
Zaczęłam bardzo dużo czytać, słuchać podcastów i stopniowo rozumieć mechanizmy, które wpływały na moje wybory oraz zachowanie w relacjach. Zaczęłam wybierać siebie. Nie miałam już potrzeby ratowania innych ani dawania z siebie zbyt wiele własnym kosztem.
Droga nie była łatwa, ale zaczęłam zauważać zmiany – zwłaszcza w moim podejściu do mężczyzn oraz w sposobie myślenia o relacjach. W końcu poczułam gotowość do wejścia w kolejny związek, ale już z innej pozycji. W wielu sytuacjach reaguję dziś inaczej niż kiedyś.
Być może u Ciebie wygląda to zupełnie inaczej. Może przez długi czas usprawiedliwiasz zachowania, które Cię ranią. Może dajesz kolejną szansę, chociaż w środku czujesz, że ktoś przekracza Twoje granice. A może wierzysz, że jeśli dasz z siebie jeszcze więcej, ta relacja w końcu się zmieni.
Chcę również zaznaczyć, że nawet jeśli znalazłaś się kiedyś w relacji z osobą, która Cię raniła, nie oznacza to, że jesteś odpowiedzialna za jej krzywdzące zachowanie. Odpowiedzialność za przemoc, manipulację czy przekraczanie granic zawsze ponosi osoba, która dopuszcza się takich zachowań.
Warto jednak przyjrzeć się temu, co sprawia, że pewne zachowania długo usprawiedliwiamy, ignorujemy albo uznajemy za normalną część miłości.
Nie proszę Cię, żebyś od razu uwierzyła we wszystko, co przeczytałaś. Chciałabym jedynie zostawić Cię z jedną myślą: a co, jeśli nie chodzi wyłącznie o pecha? Co, jeśli wcześniejsze doświadczenia wpływają również na to, kogo wybierasz, jakie zachowania uznajesz za normalne i jak długo próbujesz ratować relację, która Cię rani?
Jeśli choć przez chwilę dopuścisz taką możliwość, ten artykuł spełnił swoje zadanie.
