3 sygnały, że Twoja relacja ze sobą wymaga uwagi
Każda z nas doświadcza całego wachlarza emocji – zarówno tych przyjemnych, takich jak radość, spokój czy ekscytacja, jak i tych trudniejszych: złości, smutku, lęku czy wstydu. Umiejętność zauważania, akceptowania i regulowania własnych emocji jest jednym z elementów dojrzałości emocjonalnej. Pojawienie się trudnych emocji nie oznacza, że masz złą relację ze sobą. Są one naturalną częścią życia. Duże znaczenie ma natomiast to, co z nimi robisz, gdy się pojawiają.
Próbujesz siebie zrozumieć czy od razu zaczynasz się oceniać? Uważasz, że to, co czujesz, jest ważne, czy wręcz przeciwnie? Kiedy popełnisz błąd, rozpamiętujesz tę sytuację przez kolejne dni czy akceptujesz to, co się wydarzyło, wyciągasz lekcję i uznajesz temat za zakończony?
Oceniając swoją relację ze sobą, łatwo wpaść ze skrajności w skrajność. Pojedyncza krytyczna myśl nie oznacza jeszcze, że ta relacja jest zła. Warto natomiast zwrócić uwagę na powtarzające się sposoby myślenia i zachowania. Naszym zadaniem jest znaleźć złoty środek.
Słabsza relacja ze sobą nie zawsze jest widoczna na pierwszy rzut oka. Czasami ukrywa się w pozornie niewinnych zdaniach, które wypowiadasz w głowie. Czasami przybiera formę żartów na własny temat albo ciągłego analizowania swojego zachowania. Innym razem przejawia się w rezygnowaniu z siebie niemal w każdej sytuacji.
Przyjrzyjmy się trzem sygnałom, które mogą wskazywać, że Twoja relacja ze sobą potrzebuje więcej uwagi, zrozumienia i troski.
1. Częsta samokrytyka
Jak często mówisz do siebie lub na głos: „Ale jestem głupia”, „Do niczego się nie nadaję”, „Nic nie potrafię zrobić” albo „Znowu coś zepsułam”? Zauważ, jak często wypowiadasz te słowa. Być może nawet nie zwracasz na nie uwagi albo mówisz je w formie żartu.
Zatrzymaj się i zastanów: dlaczego mówisz do siebie w ten sposób? Gdyby Twoja przyjaciółka, mama lub siostra popełniła błąd albo zaliczyła małą gafę, czy również byś jej tak powiedziała? Prawdopodobnie próbowałabyś ją pocieszyć, zrozumieć i powiedzieć, że każdemu się zdarza. Następnie zapewne byś o tym zapomniała.
Dlaczego więc, gdy Ty popełnisz drobny błąd, zwracasz się do siebie w ten sposób, a następnie rozpamiętujesz go, jakby była to sytuacja, od której zależy Twoje życie? Dlaczego nie dajesz sobie zrozumienia?
To Ty przeżyjesz ze sobą każdy dzień swojego życia. Dlatego warto budować tę relację w oparciu o szacunek, troskę i miłość do siebie. Nie oznacza to, że masz być zawsze z siebie zadowolona, umniejszać innym czy usprawiedliwiać swoje nieprzyjemne zachowania. Autorefleksja jest bardzo ważna, natomiast nadmierna samokrytyka wyniszcza od wewnątrz.
2. Nie ufasz własnym odczuciom i decyzjom
Znalazłaś się w sytuacji, w której musiałaś dokonać wyboru. Oczywiście zrobiłaś to, ale chwilę później pojawiło się zwątpienie. A może mogłaś postąpić inaczej? Co, jeśli popełniłaś błąd, którego zaraz pożałujesz? Pytasz kilka osób ze swojego otoczenia, czy postąpiłaś prawidłowo i jakie jest ich zdanie na ten temat.
Brak zaufania do siebie nie oznacza, że każdą swoją myśl powinnaś uważać za prawdę. Dobrze, że zastanawiasz się nad swoimi decyzjami i podejmujesz je świadomie. Czasami warto również zapytać bliską osobę o poradę czy wskazówkę. Jeśli jednak takie zachowanie jest normą, boisz się zrobić krok naprzód, odkładasz decyzje w nieskończoność i odczuwasz przy tym silny lęk, może to negatywnie na Ciebie wpływać.
W chwilach, w których masz podjąć decyzję, warto wsłuchać się w swoje emocje, a następnie spojrzeć na fakty. Dopiero wtedy możesz zdecydować, co jest najważniejsze dla Ciebie. Nie dla wszystkich dookoła, tylko dla Ciebie. Pamiętaj też, że stanowisko drugiej osoby może być cenne, ale nie oznacza to, że musisz przyjąć je jako własne.
Zaufanie do siebie polega na przekonaniu, że w danym momencie podejmujesz najlepszą decyzję, jaką potrafisz – na podstawie dostępnej wiedzy, swoich możliwości i potrzeb. Nie oznacza to, że każda decyzja okaże się idealna.
3. Automatycznie obwiniasz siebie
Przyjmijmy, że Twoja szefowa zorganizowała spotkanie w celu omówienia bieżącej sytuacji w firmie oraz jej potencjalnie poważnych konsekwencji. Za tę sytuację odpowiadasz nie tylko Ty, lecz także Twoi współpracownicy. Co jednak, jeśli Twoją pierwszą reakcją jest obwinianie siebie za wszystko, a następnie pojawia się myśl: „To moja wina” albo „Mogłam bardziej się postarać, wtedy firma nie miałaby kłopotów”?
Zauważ, że są to Twoje pierwsze odczucia i myśli, a nie fakty. Faktem jest, że potencjalnie może się coś wydarzyć oraz że nikt nie został wskazany jako winny. Informacja została skierowana do całego zespołu, a Ty odebrałaś ten komunikat osobiście.
Obwinianie siebie za daną sytuację wiąże się z personalizacją. Przyjmujesz tę autodestrukcyjną postawę, zanim ktokolwiek postawi Ci zarzut. To trochę tak, jakbyś karała siebie, zanim zrobi to ktokolwiek inny.
Czym innym jest zdrowe branie odpowiedzialności za swoje błędy. Zasadnicza różnica polega na tym, że automatyczne obwinianie siebie często pojawia się jeszcze przed sprawdzeniem faktów, natomiast zdrowe branie odpowiedzialności opiera się na uczciwej ocenie własnego udziału w sytuacji.
Praktyka
Podczas czytania tego artykułu przypomniałaś sobie sytuację, w której zachowywałaś się podobnie? Jeśli tak, postaraj się przypomnieć sobie, co pojawiło się wtedy w Twojej głowie. Jakie zdania? A może zauważyłaś również odczucia w ciele?
Może zrobiło Ci się gorąco? Zalałaś się potem? Pojawił się strach albo przyspieszone bicie serca? To tylko przykłady, ale postaraj się przypomnieć sobie każdy szczegół.
Czy ta sytuacja przypomina Ci inną z przeszłości? Widzisz tutaj jakiś wzór?
